Paralaksa tła

Domowy pasztet w wersji fit

Batoniki domowej roboty – szybka i zdrowa przekąska
29 marca 2017
Zdrowy sernik na zimno z orzechową nutą
11 kwietnia 2017

Lubicie pasztet? Ja bardzo. Niestety od wielu lat jadam tylko ten, który upiecze moja mama, ponieważ jakość pasztetów dostępnych w sklepach pozostawia sporo do życzenia. Tak naprawdę nigdy nie możemy być pewni, co mamy na swojej kanapce.

Jako że Wielkanoc blisko, postanowiłam pokombinować w kuchni i stworzyć coś, co smakiem wcale nie odbiega od pasztetu, jaki piecze moja mama, a do tego mogę jeść go do woli, bo zawiera same zdrowe składniki. Zapraszam po przepis ! :)



WYKONANIE

Filety z kurczaka umyj i oczyść. Obraną marchew wrzuć do garnka, dodaj kurczaka, ziele angielskie i liść laurowy, zalej wodą i gotuj przez około półtorej godziny.

Cebulę drobno posiekaj i zeszklij na oliwie z oliwek. Pieczarki obierz i drobno pokrój, dodaj do cebuli i podsmaż, w razie konieczności podlej wodą. Dodaj umyte i oczyszczone wątróbki - nie muszą być mocno usmażone a jedynie zaróżowione z każdej strony - to sprawi, że nasz pasztet nie będzie suchy. Do usmażonych pieczarek i wątróbek dodaj łyżkę wywaru z kurczaka, wrzuć podrobioną grahamkę i smaż przez chwilę aby bułka dobrze nasiąkła.

Marchewki, piersi z kurczaka i wszystkie przygotowane dotychczas składniki zmiel w maszynce do mielenia mięsa na małych oczkach.

Oddziel żółtka od białek - żółtka dodaj do zmielonej masy, dopraw całość papryką, solą i pieprzem i dokładnie wymieszaj. Z pozostałych białek ubij pianę i ostrożnie połącz z masą, aby pasztet był puszysty.

Całość wyłóż do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i piecz przez około 1 godzinę 20 min. Smacznego ! :)

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, podziel się opinią w komentarzu lub kliknij kciuka w górę na Facebooku. Przypominam również, że codziennie możesz podglądać mnie na instagramie :-)

2 Komentarze

  1. szotka pisze:

    W jakiej temperaturze piekłaś? Jeszcze nigdy nie robiłam pasztetu, ale zachęciłaś mnie! Tylko nie mam maszynki.. muszę najpierw coś wymyślić.

    • Paulina pisze:

      Upsss zapomniałam napisać, zaraz edytuję 🙂 160 stopni kochana :* A co do maszynki do mięsa to chyba niestety jest tutaj konieczna. Myślę, że warto z czasem zainwestować, przydaje się przy wielu potrawach 🙂 Ja kupiłam swoją za 100 zł żadna znana marka, sprawuje się świetnie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *