Paralaksa tła

W oczekiwaniu na specjalne okazje – czy warto odkładać życie na potem ?

Brownie z kaszy jaglanej – prosty przepis na przepyszny deser
22 czerwca 2016
Dlaczego warto ćwiczyć ? Pięć nieoczywistych powodów
30 czerwca 2016
 

Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie niedawna wizyta u babci. Dziadek zmarł dawno temu, babcia od lat mieszka sama w pustym domu. Często narzeka na swój los, kiepskie zdrowie i samotność.

Wiosna i lato są jej ulubionymi porami roku, bo wówczas może spędzać czas na zewnątrz, siedzieć na ławce przed domem, cieszyć się ładną pogodą i doglądać posadzonych jarzyn. W ubiegłym roku otrzymała w prezencie nową ławkę. Stara była mocno wysłużona, spróchniała i połamana. Nowa była piękna - drewniane siedzisko wykonane ze starannie polakierowanych desek umieszczone na metalowym, zdobionym stelażu – prawdziwy Rolls Royce wśród ławek ;-) Zdziwiłam się, gdy kilka tygodni temu, odwiedzając babcię, zamiast nowej ławki zobaczyłam starą, nieudolnie zreperowaną, z odpryskującą farbą. Zapytałam jej, co stało się z nową, którą otrzymała ubiegłego lata. Odpowiedziała „Stoi w garażu. Wiesz, ona jest taka ładna i delikatna. Szkoda zostawiać jej na deszcz, bo pewnie by się zniszczyła.”

Moja babcia ma 70 lat, wiele problemów zdrowotnych i kilka poważnych operacji na koncie. Nie dopuszczam do siebie negatywnych myśli, ale realnie patrząc na sprawę, w jej wieku i po wielu przejściach, to właśnie teraz szczególnie powinna cieszyć się życiem.
Właśnie teraz powinna siedzieć na wygodnej, starannie wykonanej ławce i korzystać z pięknej pogody – sama mówi, że to jedna z niewielu przyjemności, jakie zostały jej w życiu. Zamiast tego, nowa ławka kurzy się w garażu i czeka na specjalną okazję, która może przecież nigdy nie nadejść.

Pamiętam, że wiele lat temu, za czasów gdy pisanie listów było główną metodą komunikacji, mieliśmy w domu piękne komplety papeterii. Moja mama pisząc listy, używała jednak zwykłych kartek papieru i białych kopert, a pięknie zdobiona papeteria czekała w barku na specjalną okazję. Później nastała era telefonów i ludzie przestali wysyłać do siebie listy. Specjalna okazja na papeterię nie nadeszła, więc finalnie wylądowała w koszu.

 
 

W moim rodzinnym domu mamy komplet talerzy i sztućców, których używa się tylko na święta. Bo są piękne, bo się zniszczą, potłuką, bo codzienny obiad można zjeść na zwykłym talerzu. To samo z odświętnymi szklankami i filiżankami, które większość swojego żywota spędzają schowane za szybką. Ciasto piecze się na niedzielę. Zupełnie tak, jakby niedziela była jedynym dniem w tygodniu, jaki należy celebrować.

Pamiętam, gdy jako nastolatka ubłagałam mamę, żeby kupiła mi pierwsze w życiu buty Nike. To było coś! Szał, euforia i ogromna radość. Idealnie białe, pasowały do wszystkiego, zakładając je na stopę czułam się jak królowa :D Po każdym założeniu szorowałam je jak oszalała, aby znowu wyglądały jak nowe. I oczywiście nie nosiłam ich codziennie, czekały na wyjątkowe okazje. Jak to się skończyło? Wydaje mi się, że moje buty były częściej czyszczone, niż noszone, a zbyt częsty kontakt z wodą doprowadził do tego, że kompletnie się rozleciały.


Wielu z nas ma podobny nawyk oszczędzania jakichś szczególnych rzeczy. Dozowania ich, czekania na wyjątkowy dzień, na specjalną okazję. Czy naprawdę warto odkładać życie na potem?


Załóżmy, że przygotowałam moje ulubione spaghetti. Korci mnie niesamowicie, żeby spróbować, ale powstrzymuję się, żeby zostało więcej na później. Co będzie w momencie, gdy po wyjściu z domu zginę w wypadku samochodowym i nigdy więcej nie będę miała szansy rozkoszować się smakiem mojej ulubionej potrawy? Czy w taki sposób chcę przeżyć życie ?
 
 

Oczywiście, nie należy popadać ze skrajności w skrajność. Nie namawiam Cię do zajadania się truflami i kawiorem każdego dnia, bo w końcu Ci spowszednieją i staną się po prostu kolejnym, nudnym produktem. Warto w niecodzienny sposób zaznaczyć szczególne dni. Z kolei odsuwanie od siebie drobnych przyjemności w oczekiwaniu na bardziej odpowiedni, wyjątkowy i odświętny dzień, także jest błędem. Spróbuj odnaleźć balans.

Nie odkładaj życia na potem. Użyj ulubionych perfum w poniedziałek, jeśli masz na to ochotę. Załóż nową sukienkę czy buty na spacer po bazarku. Nie czekaj na Walentynki, aby powiedzieć „Kocham Cię” swojemu partnerowi. Pij w kryształowych szklankach, a codzienny obiad podaj na ulubionym talerzu. Wyrzuć ze swojego słownika zwroty „kiedyś” albo „pewnego dnia”. Jeśli masz ochotę coś zrobić, sięgnij po to. Uczyń każdy dzień swojego życia świętem, bądź wdzięczny za każdą chwilę i maksymalnie ją wykorzystaj. Ciesz się z małych rzeczy i nie pozbawiaj się radości, jaka płynie chociażby z posiłku podanego na pięknym talerzu, czy ulubionego zapachu, który czujesz na skórze przez cały dzień.

To drobiazgi. Wiem jednak, że gdyby ktoś powiedział mi, że mój czas dobiega końca, żałowałabym bardzo pozbawiania się przyjemności płynącej z właśnie takich małych, codziennych drobiazgów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *